Wiadomo – najważniejsza jest profilaktyka. O niej pisaliśmy dużo w poprzednich postach. Ale niekiedy, w ferworze walki o każdą sekundę przy piłce, dochodzi do wypadków. I teraz – co robić jak kontuzja się już pojawi?

Biorąc pod uwagę wiek dzieci grających w Polonii, zdecydowanie najczęściej trafiają do nas pacjenci z urazem skrętnym stawu skokowego. Do takich urazów często dochodzi u dzieciaków z płaskostopiem, bo mięśnie stabilizujące kostkę są u nich osłabione. Także dziś zapraszamy na konkrety – co zrobić gdy kontuzja się zdarzy!

Jak to wygląda

Scenariusz? Podczas biegu np. po nierównej murawie kostka uciekła na zewnątrz, stopa do wewnątrz. Czyli mówimy o urazie inwersyjnym. Najczęściej są to kontuzje niegroźne, jednak wyłączające zawodnika z gry na 2-3 tygodnie (oczywiście wszystko zależy od skali urazu i wdrożonego postępowania – o tym więcej poniżej). Nie mniej jednak dziecko opuści kilka treningów, zawodów, meczów.

„Skręcona kostka” najczęściej szybko puchnie znacznie ograniczając ruchomość stawu skokowego. Dolegliwości bólowe pojawiają się przy próbie przekroczenia wyznaczonej przez opuchliznę ruchomości oraz przy dotykaniu/naciskaniu urażonego miejsca. Niekiedy pojawia się krwiak pod skórą, jako konsekwencja uszkodzenia w obrębie tkanek miękkich. Generalnie wizualnie wygląda to źle i martwi zawodników, rodziców jak i trenerów. Uraz najczęściej dotyczy naciągnięcia, uszkodzenia więzadeł w niewielkim stopniu, co daje bardzo dobre rokowania jeśli chodzi o proces leczenia.

Jak na taką kontuzję reagować

Poniżej przedstawimy kolejne kroki postępowania przy diagnostyce rozległości urazu oraz w kilku słowach przybliżymy proces rehabilitacji. Chcemy zaznaczyć, że oczywiście nie jest to jedyna prawidłowa droga, ale z naszego doświadczenia i ilości przyjętych z tego powodu dzieci – jest to droga najszybsza.

Krok pierwszy – specjalista. Opcje to lekarz (np. SOR) lub fizjoterapeuta. Najczęściej do fizjoterapeuty łatwiej się dostać, niż do lekarza specjalisty. Dobry fizjoterapeuta jest w stanie podczas badania manualnego ocenić rozległość kontuzji i – w razie potrzeby i podejrzeń o poważniejszy uraz – odesłać do specjalisty. Oczywiście, badanie manualne nigdy nie będzie tak obiektywne i dokładne jak badania obrazowe jak RTG czy USG, jednakże daje pewien pogląd na sytuację. Bardzo często fizjoterapeuci współpracują z lekarzami i otrzymacie Państwo dokładną wskazówkę jakie badanie zrobić w celu uzupełnienia diagnostyki i do jakiego lekarza się udać w tym celu.

W naszej praktyce oceniamy przede wszystkim czy pacjent jest w stanie stanąć na kończynie, ale uwaga – próba obciążenia stopy nie może w ogóle boleć. Sprawdzamy sprawność stopy w leżeniu, oceniamy po kolei możliwie każde więzadło, skupiając się na tych najbardziej podejrzanych o uszkodzenie. Ocena jest możliwa, gdyż prawidłowo, podczas próby ruszenia kości względem siebie, więzadło to ogranicza w zdecydowany sposób. Jeśli jest uszkodzone lub całkowicie zerwane, terapeuta będzie mógł wyczuć, że ruch między kośćmi jest większy, niż oczekiwany. Jest też kilka testów, których pozytywny wynik może sugerować, że mogło dojść do złamania. Wtedy oczywiście terapeuta zasugeruje wizytę na SOR i RTG. W tym miejscu chcielibyśmy podkreślić, zaznaczyć, że według nas, jeśli nie ma złamania, to skręconej kostki nie warto gipsować, a to niestety nadal częsta praktyka. O tym dlaczego piszemy poniżej.

Jednak odesłanie do specjalisty to często czarny scenariusz. Najczęściej po pokonaniu strachu, pacjent bez bólu jest w stanie stanąć na kontuzjowanej kończynie. Super się dzieje, gdy zawodnik trafia do terapeuty tuż po urazie. Wtedy – dzięki maksymalnie szybkiej rekacji, badaniu, jesteśmy w stanie poprzez np. taping sportowy ograniczyć pojawienie się obrzęku, który będzie ograniczał ruchomość. Sekretem powrotu do zdrowia w przypadkach uszkodzeń stawu skokowego niewielkiego stopnia jest jak najszybszy powrót do ruchu. Najczęściej już na tym pierwszym spotkaniu terapeuta pokazuje, w taki sposób bezpiecznie prowadzić ruch. Takie postępowanie – znów – pozwoli ograniczyć wielkość obrzęku. Ruch to także poprawa ukrwienia – czyli odżywienia. Dobrze ukrwione tkanki szybciej się goją – wiadomo. Dodatkowo szybko wprowadzony ruch będzie skutkował tym, że gojenie będzie przebiegało w sposób prawidłowy i kontrolowany. Jeśli uraz jest większy i po konsultacji z lekarzem zostaje zalecone unieruchomienie, świetną opcją są stabilizatory. Ograniczają one ruchy kostki na boki (w tym też ten, podczas którego doszło do urazu), ale pozwala na ruchy zgięcia i wyprostu stopy, a to jak już wiemy – daje szybsze gojenie.

W dalszym etapie rehabilitacji, gdy wiemy co się stało, a obrzęk i krwiaki mamy pod kontrolą, naszym celem będzie uzyskanie pełnej ruchomości stawu. Ważnym elementem jest także optymalizacja pracy mięśni. Ciekawym zachowaniem naszego organizmu jest to, że mięśnie stabilizujące na skutek urazu są wyłączane z pracy. Ich ponowne uruchomienie nie zawsze dzieje się „samo”, często trzeba mięśniom pokazać, kiedy powinny pracować.

Kolejnym etapem jest nauka kontrolowania zachowywania się stawu, w ogóle całej kończyny na niestabilnym podłożu. Wtedy zajęcia robią się naprawdę ciekawe! Organizujemy tory przeszkód z poduszek, piłek i dysków, żeby przygotować mięśnie na tak naprawdę do naturalnego środowiska.

Tym sposobem też często pacjent wychodzi z gabinetu w lepszej formie, niż przyszedł :)


mgr Joanna Charuza

mgr Michał Preinl
Symetria Rehabilitacja i Korekcja
tel: 509 371 800