Są dzieci, które od pierwszych kroków mają jasny sygnał dla rodziców. U Huberta tym sygnałem była piłka. „Jak tylko zaczął chodzić, to ją kopał i to dość mocno” – wspomina jego tata. Lewą, potem prawą nogą, bez przerwy. Dla rodziny było jasne, że trzeba to jakoś ukierunkować.
Hubert skończył trzy lata, kiedy rodzice zaczęli szukać zajęć. Nie było rekomendacji od znajomych, nie było przypadkowej rozmowy na placu zabaw. Tata wpisał po prostu zapytanie w wyszukiwarce i trafił na Polonię Kraków. Decyzja zapadła szybko – zapisy, i już.
Akademia Przedszkolaka – dobry start
Pierwszym etapem na jaki trafił była Akademia Malucha. Hubert miał trzy lata i – jak przyznaje tata – trudno było wtedy mówić o prawdziwych “treningach”. To w zasadzie była zabawa. Ale o to właśnie chodziło. „Był wtedy małym dzieckiem, więc bardzo mu to odpowiadało” – mówi. Atmosfera była na tyle swobodna i przyjazna, że Hubert bez żadnych trudności zaadaptował się w grupie i od razu czekał na kolejne zajęcia.
Obawy przed pierwszym treningiem? Żadnych. Hubert jest dzieckiem otwartym, chętnie bawiącym się z innymi, i ta pierwsza piłkarska przygoda po prostu mu pasowała.
Cztery lata później
Dziś Hubert ma siedem lat i nadal trenuje – teraz w grupie prowadzonej przez trenerkę Wiktorię. Rodzice mogą porównać, jak wyglądały te pierwsze tygodnie i co zostało z nich do dziś. Zostało dużo.
„Robi coraz większe postępy piłkarskie. Sprawia mu to radość. To jest jego pasja w zasadzie” – mówi tata. I dodaje coś, co chyba najlepiej oddaje zaangażowanie syna: całą zimę, poza treningami w akademii, Hubert trenował również na zewnątrz. Tata przyjeżdżał z łopatą, odśnieżał kawałek boiska przy polu karnym i Hubert grał. Mróz nie mróz – piłkarze zimna się nie boją.
Sport to zresztą w tej rodzinie coś więcej niż hobby. Córka pływa od trzeciego roku życia i jeździ konno. Hubert, żeby wzmocnić mięśnie, również chodzi na basen. Ruch jest po prostu częścią codzienności.
Co zostaje po latach
Cztery lata w jednym miejscu to sporo – zwłaszcza patrząc z perspektywy siedmiolatka, który zaczął tu jako trzylatek. To, co tata podkreśla najbardziej, to nie wyniki ani statystyki. To radość i regularny, zdrowy rozwój fizyczny dziecka. Piłka stała się czymś, na co Hubert czeka i do czego wraca nawet poza oficjalnymi zajęciami.
Rodzicom, którzy szukają zajęć dla aktywnego dziecka i nie wiedzą, od czego zacząć, historia Huberta pokazuje, że czasem wystarczy jeden krok. Wyszukać, zapisać, przyjść na pierwsze zajęcia. Resztę robi dobra atmosfera i dziecko, które po prostu chce wracać.
